Sygnowanie gry nazwiskiem Toma Clancy'ego

Sygnowanie gry nazwiskiem Toma Clancy’ego zobowiązuje.

Gry i Kolekcje Polecne i promocje

Sygnowanie gry nazwiskiem Toma Clancy’ego zobowiązuje. I nie jest inaczej w The Division . Celowo rozpuszczona, zmodyfikowana genetycznie choroba zostaje rozpuszczona na Manhattanie, który zostaje odcięty. Agenci tajnej dywizji zostają wysłani do akcji, aby przywrócić porządek i znaleźć winnych. Czy dołączysz do nich?

Sygnowanie gry nazwiskiem Toma Clancy’ego

Serce nowojorskiego Manhattanu, zaraza, zamieszki i stan kompletnej anarchii. Oto mieszanka, która dostajemy na wstępie gry komputerowej Tom Clancy’s The Division. Pierwszą rzeczą na jaką zwrócimy uwagę, jeżeli zechcemy zagrać w The Division będzie rozmiar gry. Przygotować trzeba niemal 50 GB na dysku twardym naszego komputera. Jeżeli mamy wolniejsze łącze internetowe, to grę najlepiej zostawić na noc lub czas, który spędzamy w pracy.

Kiedy odpalimy grę po raz pierwszy, to musimy poświęcić chwilę na pozbieranie szczęki spomiędzy kolan. Mimo okropnie długiego czasu ładowania, kiedy gra w końcu zaskoczy, działa płynnie. Kiedy jednak już doczekamy się jej uruchomienia, gra zachwyca. Zachwyca każdym drobnym aspektem. Zarówno w mikroskali, najdrobniejszych szczegółów, jak zarost i cienie na twarzy naszej postaci, którą musimy stworzyć. Zachwycają zaśnieżone nowojorskie ulice, porzucone wraki samochodów pozbawionych paliwa, sterty śmieci walające się w bocznych alejkach i wszystko, co moglibyśmy zastać w prawdziwej metropolii. Doskonale też prezentuje się makroskala. Ulice widziane w oddali są przesnute dymem buchającego z kanalizacji ciepła, lekka mgła siada nad brzegiem. Pierwsze chwile gry cieszymy się po prostu jej wyglądem. Długi czas ładowania jest tego warty, gdyż po uruchomieniu gra działa płynnie i nie ma potrzeb doładowywania poziomu, łamiąc nam rozgrywkę. Po prostu idziemy, gdzie nas oczy lub cele misji poniosą i nie musimy co chwila czekać.

Sygnowanie gry nazwiskiem Toma Clancy'ego

Fabuła Tom Clancy’s The Division już od pierwszych słów intra trzyma nas w napięciu i zapowiada mnóstwo akcji. Nowy Jork, czarny piątek, sklepy na Broadwayu. Niezliczona ilość transakcji odbywa się jednocześnie w każdym sklepie, butiku i saloniku. Banknoty trafiają z rąk do rąk, od klienta do kasy, aby za chwilę zostać wydane jako reszta. Ktoś rozpuszcza specjalnie przygotowany, zmodyfikowany wirus ospy. W przeciwieństwie do zwykłej ospy, która zaraża dopiero po okresie inkubacji, ta wersja zaraża od samego początku. Ciasne życie na Manhattanie sprzyja przenoszeniu choroby z osoby na osobę w zatrważającym tempie. W ciągu kilku dni wybucha epidemia, a sytuacja pogarsza się z każdą godziną. Miejsca w szpitalu się kończą, przestępczość kwitnie, kiedy wszystkie służby mundurowe zostają postawione w stan pogotowia, aby ratować kryzys. Na miejscu pojawiają się oddziały CERA ( Catastrophic Emergency Response Agency, Agencja reagowania na zdarzenia katastrofalne). Oddziały CERA rozstawiają centra pomocy, często pod gołym niebem lub w pobieżnie przygotowanych wojskowych namiotach. Poza pomocą chorym, którzy umierają w błyskawicznym tempie, szukają ognisk oraz źródła choroby. Epidemia wydaje się być poza wszelką kontrolą. Centralny Manhattan ma zostać odcięty od reszty świata w formie kwarantanny. Przekroczenie wyznaczonej granicy to wyrok śmierci. Jednostki CERA, armii USA oraz JTF (Joint Task Force, połączone zespoły) starają się zabezpieczyć kwarantannę, budowaną w pośpiechu ścianą i bramami. JTF to zbiorowisko wszystkich służb mundurowych, zdolnych pomóc. Zaczynając od policjantów, poprzez strażaków, ratowników medycznych, celników aż na straży przybrzeżnej kończąc. Cywile nie są zadowoleni z pomysłu zastania w strefie śmierci. Wybuchają zamieszki i zaczyna panować coraz większa anarchia. Siły rządowe są na wykończeniu, również zdziesiątkowane chorobą. Na odciętym Manhattanie brakuje paliwa, ponieważ dostawy są niedostępne. Gwoździem do trumny dla strefy kwarantanny zostaje awaria prądu, spowodowana brakiem obsługi technicznej, zdolnej utrzymać sieć energetyczną. W pogarszającej się panice siły rządowe wycofują się z kwarantanny w pośpiechu, porzucając sprzęt, martwych i pojazdy, pozostawiając cywilów na pastwę losu, zamkniętych za ufortyfikowanymi ścianami. Sytuacja staje się krytyczna. Poza tak zwaną „Strefą mroku”, czyli oryginalną kwarantanną centrum wyspy, chaos panuje na całym Manhattanie. Dostęp do wyspy zostaje odcięty kompletnie, mosty zostają zablokowane przez wojsko, tunele zabarykadowane, a rzeka wokół patrolowana jest przez kanonierki i jednostki policji wodnej, strzelającej do wszystkiego co próbuje opuścić wyspę. Resztki JTF próbują opanować sytuację, która pogarsza się z dnia na dzień na całym już Manhattanie, bez nadziei na ewakuację.

W kryzysowej sytuacji rząd USA decyduję się uruchomić agentów The Division (Dywizja). Zakamuflowani jako cywile, elitarni agenci rozsiani są wszędzie, czekając na wezwanie. Mogą być naszymi kolegami, sąsiadami, znajomymi z pracy. Ale wezwani, stawią się do wykonania powierzonych zadań. Pierwsza fala elitarnych agentów Dywizji zostaje zebrana na wyspie. Dysponując najlepszym możliwym szkoleniem oraz sprzętem, próbuje wspomóc przywrócenie ładu. Niestety, ginie bez wieści. Nie mając wyboru, rząd decyduje się obudzić drugą falę. Na nowojorskim Brooklynie szykuje się druga fala agentów, do której dołączamy my, jako kolejny z agentów.

Tom Clancy’s The Division pozwala wybrać nam swobodnie wygląd, płeć, kolor skóry czy znaki szczególne naszego agenta lub agentki. Pierwsze zadania to samouczek, jakim jest zabezpieczenie Brooklynu. Pomimo, że zielona plaga nie dotarła na drugą stronę rzeki, to uszczuplone siły policyjne, które stawiły się z sąsiednich dzielnic wspomóc Manhattan nie radzą sobie z przestępczością. Po wykonaniu początkowych misji możemy udać się na drugą stronę rzeki, razem dowódcą drugiej fali, Faye Lau. Tuż przed startem, zanim my i Faye wsiądziemy do śmigłowca pełnego agentów drugiej fali, trafia go rakieta i maszyna rozpada się w kuli ognia. Lau traci oko oraz zostaje mocno poturbowana, łamiąc nogę. Ktoś nie chciał abyśmy udali się na Manhattan. Kolejnym śmigłowcem dostajemy się do obozu dla uchodźców, ale Faye nie jest w stanie nam pomóc. Rany ograniczają ją tylko do roli dowódcy, z dala od linii frontu. Jednym z pierwszych celów będzie odzyskanie i ponowne uruchomienie Bazy Operacyjnej JTF mieszczącej się w głównym budynku poczty. Baza została zrabowana i zrujnowana przez wściekły tłum i wymaga mnóstwa pracy, aby ponownie została uruchomiona.

Ale gra nie wmusza wcale na nas żadnej misji w danej kolejności. Misje możemy pobrać z bazy danej dzielnicy, rozmawiając z oficerem operacyjnym i wykonywać w dowolnej kolejności. Lub nie wykonywać ich wcale. Cała masa zwykłych misji, jak ratowanie zakładników, odzyskiwanie skradzionych zapasów leków czy zabezpieczanie zrzutów z jedzeniem oferują nam nagrody w postaci punktów doświadczenia (XP) oraz nowego sprzętu. Rzadsze, znacznie dłuższe i trudniejsze są misje główne, tworzące rozwijającą się fabułę. Odkrywamy tu nie tylko historię zarazy, kto ją stworzył i po co. Szukamy również informacji jak ją powstrzymać, oraz co się stało z pierwszą falą dywizji. Pogłoski chodzą, że któryś z agentów zdradził… Ale zanim zaczniemy pracować nad wirusem oraz przywróceniem porządku, potrzebujemy nie tylko sprzętu, ale i personelu. Baza operacyjna dzieli się na trzy skrzydła, medyczne, techniczne i bezpieczeństwa. Do każdego z nich musimy zwerbować dowódcę. Główna wirusolog jest niestety zakładnikiem, przetrzymywana w stadionie. Dowódca nowojorskiej policji to człowiek, który może zorganizować i poprowadzić do zwycięstwa JTF. Jednak ostatnio widziano go, kiedy bronił ze swoimi ludźmi tunelu, który próbowano wysadzić, aby uciec z Manhattanu. Mając personel danego skrzydła, możemy zacząć je rozbudowywać. Potrzebujemy do tego zasobów, adekwatnie medycznych, do rozbudowy skrzydła medycznego i tak dalej. Surowce możemy zdobyć poprzez wykonywanie misji, głównie tych, zabezpieczających zapasy. Mając z czego, możemy wybrać elementy, jakie zbudujemy w wybranym skrzydle. Dla medycznego, będzie to np. jednostka pediatryczna, OIOM, psycholog, który pomoże zszokowanym ludziom, jednostka odkażająca, pracownia wirusologiczna i wiele innych. Każdy budynek poza atrakcyjnym przedstawieniem graficznym, że dany oddział pojawia się w bazie, daje nam bonusy do rozgrywki. Od nas zależy, na jakich bonusach nam zależy i jakie zdecydujemy się zdobyć jako pierwsze.

Misje dla skrzydła technicznego związane są z zabezpieczaniem infrastruktury Nowego Jorku i mogą być regulowaniem ciśnienia w wodociągach, czy przełączaniem zasilania, aby utrzymać sieć energetyczną. Rozbudowa tego skrzydła to np. centralne ogrzewanie, oczyszczanie wody, łączność satelitarna, polowe drużyny naprawcze i tak dalej.

Sekcja bezpieczeństwa to sprawy czysto wojskowe. Misje opierają się na zabezpieczaniu terenu i przejmowaniu kontroli nad kluczowymi punktami Manhattanu, zaś rozbudową może być zakład rusznikarski, koszary, strzelnica, patrol saperski i wiele innych.

Rozbudowa bazy operacyjnej to mnóstwo frajdy i satysfakcji grając w Tom Clancy’s The Division. Mamy wrażenie, że rzeczywiście poprawiamy sytuację, szpital pełen osób otoczonych opieką, oddział pediatryczny z kredkami i rysunkami przy małych łóżeczkach i inne drobne detale przemawiają doskonałą oprawą wizualną. Kolejka cywilów, oczekujących pomocy lub oglądających bożonarodzeniowe komedie w tłocznej świetlicy trafiają do serca.

Poza głównymi sekcjami mamy też w bazie sekcje cywilną, gdzie nie prowadzimy rozbudowy, ale możemy ją zwiedzić oraz różnego rodzaju sklepy ze sprzętem i bronią.

Wyposażenie naszego agenta to kluczowa sprawa i cały czas musi być uaktualniane. Nowy poziom naszej postaci nie daje prawie żadnych bonusów, poza możliwością użycia broni i wyposażenia o wyższym poziomie. Znaleziona broń, której jest olbrzymi wybór ma swój własny poziom, określony liczbą od 1 do 30, tak jak poziomy naszej postaci. Spluwy dzielą się na wszelkiej maści pistolety, karabiny, karabinki, pistolety maszynowe, karabiny maszynowe, rewolwery i tym podobne. Smaczkiem w tej grze jest fakt, że mają prawdziwe nazwy, zgodne z realnym odpowiednikiem, a nie zmienione tandetnie na podobne. Spotkamy tu legendy broni palnej jak AK-47, M-4, M-16, M-14, M-60, M-249, ale też wiele nowości i smaczków z najlepszych fabryk świata, jak Vector 0.45 czy SRS A1. Każdy znajdzie coś dla siebie, bo każda broń jest unikatowa w rozgrywce, w kwestii celności, odrzutu, czasu celowania i szybkostrzelności.

Nasza postać nosi również sporo sprzętu, który też można wymieniać, jest to np. kabura na broń, nakolanniki, kamizelka kuloodporna, maska ochronna i wiele innych.

Każdy element wyposażenia poza swoim poziomem może posiadać unikatowe charakterystyki, jak zwiększanie obrażeń od strzałów w głowę, czy podnosić nasze umiejętności. Niektóre, rzadkie parametry pozwalają budować ciekawe kombinacje, dopasowane do naszej taktyki.

Umiejętności postaci dzielą się na trzy grupy, tak jak skrzydła w bazie. Umiejętności medyczne określają naszą wytrzymałość, siła ognia poprawia nasze możliwości zadawania obrażeń, zaś umiejętności techniczne skracają czas przeładowania naszych zdolności aktywnych. The Division nie wymusza na nas wyboru klasy postaci, parametry możemy płynnie zmieniać zależnie od potrzeby wymieniając posiadane wyposażenie na inne.

Kolejną rzeczą do stworzenia naszego wymarzonego agenta są ubrania. Najróżniejsze kurtki, czapki, buty, spodnie czy szaliki możemy znaleźć w trakcie misji lub otrzymać w nagrodę. Nie wpływają one na atrybuty naszej postaci, ale pozwalają nam osiągnąć upragniony wygląd i nadążyć za ostatnią modą.

Poza bronią i parametrami, nasza postać może używać do 3 aktywnych zdolności naraz, z wielu do wyboru. Może to być rozkładana wieżyczka wartownicza, składana tarcza balistyczna, czy stacja pierwszej pomocy. Finałową, specjalną zdolność o najlepszych efektach odblokowujemy z ukończeniem rozbudowy danego skrzydła w bazie operacyjnej w budynku poczty. Jednak użycie najlepszych zdolności musi być przemyślaną decyzją, gdyż czas przeładowania jest wyjątkowo długi.

W trakcie zwiedzania Manhattanu natkniemy się na wiele części i elementów, przedstawionych w uproszczonej formie jako części broni, tkaniny, elektronika i tym podobne. Jeżeli dysponujemy odpowiednimi planami, to możemy z nich skonstruować własne wyposażenie. Części tak jak i broń możemy ulepszać, łącząc kilka części niższego poziomu, w jeden element wyższego poziomu.

Świat gry Tom Clancy’s The Division jest otwarty od samego początku i możemy wybrać się w nim, gdzie tylko chcemy. Prawie, gdzie chcemy, niedostępnych jest zaledwie kilka lokacji. Jednak Manhattan został tu podzielony na swoje faktyczne dzielnice, z których każda ma swój poziom trudności. Udając się do części Manhattanu, które znacznie przewyższają poziom naszej postaci zwykle kończy się szybką śmiercią naszego agenta, i ponownym rozpoczęciem gry w najbliższym schronie JTF. Z drugiej strony, walka na wyższym poziomie trudności daje nam znacznie ciekawsze nagrody oraz znacznie więcej punktów doświadczenia. A jeżeli zmęczy nas walka ze zbyt trudnymi przeciwnikami, to możemy wrócić się do początkowych dzielnic gry.

Przeciwnikami są różne ugrupowania, a ich występowanie uzależnione jest od dzielnicy, w której się znajdujemy. Podstawowym przeciwnikiem są szabrownicy, czyli cywile osłonięci bluzami z kapturami, chustkami na twarzy, podstawową bronią palną i kiepskim zorganizowaniem.

Znacznie trudniejszymi przeciwnikami w The Division stają się czyściciele. Ubrani w stroje ochronne są przepełnieni wiarą, że plaga jest karą boską, i jedynym możliwym oczyszczeniem jest ogień. Najlepiej z miotacza płomieni. Znacznie lepiej dowodzeni, odważni i fanatyczni stanowią duże zagrożenie z bliska, jeżeli przeszkodzimy im w ich świętej misji oczyszczania Nowego Jorku z każdej zarażonej, lub podejrzewanej o zarażenie osoby. A czyściciele nie są wybredni i palą każdego, kto się nawinie.

Następną grupą są zbiegowie z więzienia o zaostrzonym rygorze na wyspie Rikers. Porzuceni przez zdziesiątkowaną chorobą obsługę, która została uszczuplona oddelegowaniem funkcjonariuszy do zamykania kwarantanny uciekli, i pastwią się dla zabawy nad każdym kogo spotkają. Szalenie odważni i brutalni stanowią duże wyzwanie. Szczególnie groźni są więźniowie uzbrojeni w strzelby automatyczne, którzy błyskawicznie skracają dystans, aby zalać nas deszczem śrutu. Na szczęście łatwiej ich wypatrzyć, dzięki jaskrawo pomarańczowym strojom więziennym.

Finałową formację do zwalczania są żołnierze z Last Man Battalion, czyli LMB. (Batalion ostatniego człowieka)

Organizacja wojskowa ma najlepsze wyposażenie, doskonałe uzbrojenie, zgranie i taktykę. Stanowią śmiertelne zagrożenie, kiedy współpracując razem zaczynają nas otaczać.

Każda z frakcji ma poza standardowymi żołnierzami jednostki specjalne. Może to być grenadier, ciskający broń miotaną. W przypadku szabrowników będą to granaty z gazem łzawiącym, czyściciele kochający podpalenia będą używali granatów zapalających. Grenadierzy LMB nie miotają granatów ręcznie, a odpalają je z granatników montowanych pod lufą, co czyni je znacznie bardziej zabójczymi, bo mamy mniej czasu na reakcję. Innymi jednostkami specjalnymi mogą być sanitariusze czyścicieli, czy technicy LMB, mogący rozstawić wieżyczki wartownicze. Każda frakcja ma też jednostkę do walki w zwarciu, uzbrojoną w broń do walki wręcz. Osłonięty pleksiglasową tarczą czyściciel dzierży w ręce strażacki topór, skracając dystans do nas, kiedy pociski smętnie rykoszetują od jego osłony.

Poza funkcją, niektórzy mogą być oznaczeni kolorami, reprezentującymi dowódcę, o znacznie większej wytrzymałości i opancerzeniu.

Otwarty świat The Division jest pełen miejsc do odwiedzenia i zadań do wykonania. Poza misjami, możemy też przeszukiwać okolicę, zbierając dodatkowe informacje, takie jak dzienniki, nagrania rozmów telefonicznych, czy szukając zaginionych agentów The Division. Detale tworzą tu drobne i osobne historie, które są zaskakująco ludzkie. Seria rozmów telefonicznych do znalezienia opowiada nam historię, jaką nastolatka nagrała swojej matce na automatycznej sekretarce. W obliczu śmierci od zarazy lub szabrowników odbyła przed matką spowiedź, przyznając się do bycia lesbijką, a jej współlokatorka to jej partnerką. Niby nic, ale tworzy wciągający klimat, przedstawiając autentycznie wyglądające problemy ludzkie.

Mimo bardzo obszernej rozgrywki i rzeczy do zrobienia dla jednego gracza, Tom Clancy’s The Division ma bardzo rozbudowany system gry wieloosobowej i to na nim głównie opiera się gra. Sposób łączenia ze sobą graczy jest jednym z ciekawszych, z jakimi miałem do czynienia. Zacznę od tego, że gra w żaden sposób nie wymusza na nas gry multiplayer, chociaż aby grać musimy być podłączeni do Internetu. Jest to niestety drobna wada ogólnie dobrej gry. W trakcie zwiedzania Manhattanu schrony JTF służą nie tylko za centra handlu i przeglądu misji, ale są też miejscem socjalnym. Spotykają się tu najróżniejsi gracze, którzy mogą dołączyć do siebie, tworząc drużynę. Łączenie wychodzi gładko i bezproblematycznie, nie musimy gry ładować od nowa, czekać na stworzenie meczu i tym podobne utrudnienia. Podbiegamy do gracza na podobnym poziomie, zaczepiamy go jednym przyciskiem i to wszystko. Jeżeli osoba nas zaakceptuje, to już jesteśmy drużyną. Ale graczy można też spotkać poza schronami, po prostu na ulicach Nowego Jorku. Niemal cały teren rozgrywki to miejsce, gdzie inni żywi gracze są naszymi sojusznikami, innymi agentami The Division i możemy współpracować. Nawet jeżeli nie jesteśmy drużyną, to możemy wesprzeć gracza w potrzebie lub wycofać się pod osłonę sojuszników. Płynny i bardzo prosty system multiplayer zachęca do grania z innymi, bo nie musimy czekać wieczności na stworzenie meczu, załadowanie gry przez innych graczy i cokolwiek innego. Po prostu gramy. I to jest najlepsze. Przypadkowy gracz, który uratował nas z opresji może do nas bez problemu się dołączyć i już mamy drużynę.

Duże misje fabularne, o wysokim poziomie trudności mają opcję specjalną, jaką jest ogłoszenie chęci rozegrania takiej misji z innymi. Wybieramy poziom trudności i czekamy aż ktoś dołączy. Tutaj musimy niestety poczekać na innych chętnych, ponieważ chcemy rozegrać tą konkretną misję.

Wyjątkiem od reguł całej gry jest Dark Zone. (Strefa mroku). Jest to nazwa potoczna, dla serca Manhattanu, gdzie próbowano nieudolnie utrzymać kwarantannę. Do DZ (Dark Zone) nie mamy dostępu na początku gry, ze względu na brak odpowiednich filtrów do naszej maski ochronnej. Zdobywamy coraz lepsze systemy filtracji w miarę rozbudowy bazy operacyjnej, a co za tym idzie, naszym rozwojem ogólnym w grze. DZ to stan anarchii i mordu. Osłonięty bramami, rządzi się swoimi własnymi prawami, głównie opartymi na brutalnej sile. Pogłoski mówią, że grasują tam nie tylko najpotężniejsi z przeciwników, ale też zbuntowani agenci The Division. Aby przetrwać w DZ musimy zachować szczególną ostrożność oraz współpracować z innymi. Samotny gracz nie ma zbyt dużych szans. Najlepszą broń i sprzęt znajdziemy właśnie tam, ale jest niestety skażony i nie możemy go po prostu użyć. Znaleziony ekwipunek musimy ewakuować specjalnym śmigłowcem, który odbierze nasze znalezisko do odkażenia. Będziemy mogli odebrać nasz nowy sprzęt w dowolnym schronie JTF. Brzmi prosto, ale wcale takie nie jest. Po znalezieniu czegokolwiek przydatnego, musimy udać się do jednej z kilku stref ewakuacji, gdzie racą sygnałową wezwiemy helikopter po nasz sprzęt. Maszyna przybędzie za kilka minut i spuści linę z hakami, na których podwiesimy zasobniki z wyposażeniem. Po kilkudziesięciu sekundach transport odleci i sprzęt zostanie zaliczony jako nasz. Sztuczka polega na utrzymaniu strefy ewakuacyjnej przed innymi. Zwykle wezwanie śmigłowca powoduje atak hordy szabrowników, lub dowolnych innych przeciwników, a jeżeli nie uda nam się przetrwać, to nasz zasobnik zostanie zgubiony. Tracimy wtedy tylko sprzęt, którego jeszcze nie ewakuowaliśmy. Nasze wyposażenie w użyciu pozostaje, jak było. Możemy też podwiesić nasz zasobnik pod śmigłowiec wezwany przez innego gracza, o ile zdążymy.

Najciekawszym i najzabawniejszym aspektem gry jest jednak bycie zbuntowanym agentem. Gdyż to gracze odgrywają tę rolę, tworząc tym samym system gracz kontra gracz. Poza DZ atakowanie innych graczy nie przynosi efektów, ogień sojuszniczy jest wyłączony. W DZ strzelanie do członków The Division zmienia nas w zbuntowanego agenta i rozpoczyna się polowanie. Im dłużej przetrwamy jako buntownik, tym więcej zdobędziemy punktów i sprzętu, atakując innych graczy. Jeżeli osiągniemy odpowiednią ilość wybitych agentów, staniemy się celem numer jeden dla wszystkich żywych graczy. Każdy w DZ będzie miał podaną naszą lokalizację i olbrzymią nagrodę za naszą głowę. Z drugiej strony, przetrwanie polowania, poprzez ucieczkę do losowo wybranego schronu daje nagrodę za naszą głowę nam. Sytuacja robi się jeszcze ciekawsza, kiedy walczy się drużynami, a nie samotnie. Sytuacje, kiedy silniejsza drużyna wybija słabszą tuż przed przybyciem śmigłowca to norma, powoduje mnóstwo emocji i śmiechu, kiedy zaczyna się walka o przejęcie zasobników. Linę z czyimś zasobnikiem możemy odciąć, aby zebrać sprzęt samemu. Gra oferuje, jak wiele współczesnych gier czat głosowy, pomiędzy osobami znajdującymi się blisko siebie, nawet jeżeli nie są w drużynie, co pozwala wygodnie i swobodnie się komunikować. System rozgrywek wieloosobowych w DZ został rozwiązany osobnym naliczaniem poziomów gracza jako normalne i poziomy DZ. Funkcjonuje tam osobna waluta. System ma powodować, że nie tracimy naszego sprzętu spoza DZ, a ryzykujemy jedynie wyposażeniem znalezionym w strefie mroku oraz naszym poziomem DZ, który może spaść, jeżeli zginiemy jako buntownik.

Przyjemną częścią gry jest płynne dołączanie i odłączanie graczy, nie ma sytuacji, kiedy pod koniec długiej misji gospodarz danej sesji opuścił grę lub stracił połączenie, a nam wyświetli na czarnym ekranie suchy komunikat o tym, marnując nasz czas i postęp w misji. Gracze po prostu dołączają i odchodzą, kiedy chcą, nie wpływając na nasz postęp w misji. Wspomniany wcześniej brak z góry określonych klas postaci powoduje, że w danej drużynie możemy szybko zmienić sprzęt i wypełnić rolę, której akurat brakuje. Jeżeli drużynie brakuje snajpera, to kilka kliknięć wymienia nasz sprzęt na karabin wyborowy i pasujące wyposażenie. W przypadku braku tak zwanego tanka, zmieniamy parametry na obronę, rozkładamy tarczę balistyczną i próbujemy skupić na sobie uwagę, kiedy nasi sojusznicy zajmą się strzelaniem. Elastyczność i płynność zadziwiają i cieszą.

Tom Clancy’s The Division miewa czasami problemy z serwerami i jeżeli sprzęt w Ubisoft przestanie działać, to niestety nie pogramy wcale, co bywa frustrujące. Mimo tego gra daje mnóstwo frajdy, wiele godzin rozrywki i bardzo wiele opcji do kombinowania z umiejętnościami, wyposażeniem, modyfikowaniem broni lub po prostu zwiedzaniem nowojorskiego Manhattanu.

Artykuł powstał dzięki portalowi warcraft
 

 

Daj ocenę (5 / 2)

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
marcinEric Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Eric
Gość
Eric
Daj ocenę :
     

Mnie jakoś tego typu gry nie przekonują do siebie. Może kupię, ale pewnie mnie nie zachwyci. Teraz jest tyle tytułów, że naprawdę jest w czym wybierać i gry które nie mają „tego czegoś” giną w ich tłumie. Może akurat się mylę co do tego tytułu – zobaczymy.

marcin
Gość
marcin
Daj ocenę :
     

ta gra jest rewelacyjna, że aż nie mogę się od niej oderwać. Pochłania mój cały czas wolny. Jak dla mnie byciwe tym zbuntowanym agentem jest rewelacyjne. Jak najbardziej polecam.